Posiadasz zdjęcia z Dąbrowy Górniczej?


Zapraszam do kontaktu wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek dąbrowskie archiwalia. Zachęcam również do kontaktu tych z Państwa, którzy mają wiedzę o firmach, osobach, stowarzyszeniach etc. z naszego miasta. Mechanizm strony umożliwia samodzielne dodawanie informacji. Każdy może zostać Redaktorem Dawnej Dąbrowy !




Więcej

Ostatnio dodane

  • Żydzi z dobytkiem

    Kolejne zdjęcie, które jest replikowane przez wszystkie portale zajmujące się historią dąbrowskich Żydów. Opisane jako „deportacja” – możliwe, że uchwycono przeniesienie części Żydów z getta w Strzemieszycach do Będzina w 1942. Na jednej ze stron internetowych znalazłem opis „Dąbrowa Górnicza – deportacja ulicą Miroszewskich”. Czy możliwe, że to jest ta sosnowiecka ulica?

    Zdjęcie pobrane z zasobów online Yad Vashem.

    Więcej
  • Deportacja Żydów

    Zdjęcie, które jest replikowane przez wszystkie portale zajmujące się historią dąbrowskich Żydów. Opisane jako „deportacja” – możliwe, że uchwycono przeniesienie części Żydów z getta w Strzemieszycach do Będzina w 1942.

    Zdjęcie pobrane z zasobów online Yad Vashem.

    Więcej
  • Hakhshara w tartaku

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako:  „Hashomer Hatzair” w dąbrowskim tartaku.

    „Hakhshara” (przygotowanie) to termin, który był używany do programów szkoleniowych. W tego typu ośrodkach żydowskie dzieci uczyły się umiejętności technicznych.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Fabryka forniru - Strzemieszyce

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako: Fabryka forniru w Strzemieszycach,
    należąca do członków „Hashomer Hatzair” w Dąbrowie,
    którzy jako pierwsi utorowali drogę do „hachshary” (treningu) w 1927 r
    „.

    „Hakhshara” (przygotowanie) to termin, który był używany do programów szkoleniowych. W tego typu ośrodkach żydowskie dzieci uczyły się umiejętności technicznych.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Tygiel w fabryce drutu

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Żydowscy i chrześcijańscy pracownicy w zakładach braci Klajn”.

    Co ciekawe, pisownia nazwiska właścicieli jest jako „Klajn”, kiedy to w reklamach z tamtego okresu występują jako bracia „Klein”.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • W fabryce braci Klajn - przerwa

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „1930 – przerwa obiadowa w fabryce braci Klajn”.

    Co ciekawe, pisownia nazwiska właścicieli jest jako „Klajn”, kiedy to w reklamach z tamtego okresu występują jako bracia „Klein”.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Rodzina Klein'ów

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Wielopokoleniowa rodzina Klein”. Bardzo prawdopodobne, że wykonano je przy ulicy Legionów Polskich, gdzie była siedziba ich wytwórni produktów stalowych.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • W fabryce braci Klajn

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „W wytwórni wyrobów stalowych braci Klajn”.

    Co ciekawe, pisownia nazwiska właścicieli jest jako „Klajn”, kiedy to w reklamach z tamtego okresu występują jako bracia „Klein”.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Żydowskie dzieci w getcie

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Żydowskie dzieci w dąbrowskim getcie”. Lokalizacja to ulica Okrzei z Żeromskiego (wszystko wskazuje na to, że zabudowania  w tle już nie istnieją).

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • ul. Okrzei

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako: Ulica Okrzei (Olman) wolna od Żydów.
    Zamordowane dzieci z Dąbrowy bawiły się kiedyś tutaj w „wojnę”
    „.

    Zdjęcie najprawdopodobniej zostało wykonane po wojnie – w dolnej części (lokalowej) można zauważyć założone kraty.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • "Tel Aviv" - jadłodajnia Lencznera

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”. To pierwszy materiał tego typu, gdzie tekst jest po polsku i po hebrajsku. Ogłoszenie dotyczy przeniesienia koszernej restauracji o nazwie „Tel Aviv”.

    Uwaga
    Niniejszym mam zaszczyt zakomunikować P. T. Sz. Klijenteli, iż
    Jadłodajnia
    moja została przeniesiona z ul. 3-go maja na ulicę
    Sobieskiego nr 2
    W nadziei, że Sz. Klijent odwiedzi mają jadłofajnię
    pozostaję z poważaniem
    B. LENCZNER, Dąbrowa-Górn.
    ul. Sobieskiego 2.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Żydowscy skauci

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako: parada centralna „Hashomer Hatzair” na dziedzińcu Bugajera, 1918 r.

    „Hashomer Hatzair” oznacza „Młody strażnik” i była to międzynarodowa, młodzieżowa organizacja żydowska (część Światowej Organizacji Syjonistycznej).

    Kim był Bugajer? Łukowe przejście jest dosyć charakterystyczne… Zakładem, że to jedno z podwórek przy ul. 3 Maja.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Sklepik z getta

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Żydowski strach, kiedy miasto okupowali naziści”. Nie jest znana lokalizacje sklepu natomiast bazując na całej serii fotografii można zaryzykować, że był to obszar dąbrowskiego getta (okolice ul. Szopena, Okrzei).

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • ul. Szopena bez Żydów

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Ulica Szopena bez Żydów”. Najprawdopodobniej zostało wykonane po wojnie.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Na cmentarzu żydowskim

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Jeden z pierwszych grobów na nowym cmentarzu w Dąbrowie (nagrobek Joszui Swiczarczyk z „l”).

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • ul. Szopena

    Fragment żydowskiej księgi pamięci o Dąbrowie Górniczej tzw. „yizkor”.
    Zdjęcie opisane jako „Ulica Szopena bez Żydów”.

    Fotografia pochodzi z „Yizkor – Dąbrowa Górnicza”.

    Więcej
  • Ul. Legionów na Chechłówce

    Fragment nie istniejącej dzielnicy – Chechłówki. Charakterystyczna wieża to stacja transformatorowa, która stała się punktem rozpoznawczym na kilku innych zdjęciach. W tle widoczne kominy huty Paulina.

    Zdjęcie ze strony http://www.swietokrzyskisztetl.pl .

    Więcej
  • Transport Żydów ze Strzemieszyc

    Grupa Żydów z naszywkami z Gwiazdą Dawida na ulicy Legionów Polskich. W tle  wozy z dobytkiem i stacja transformatorowa na Chechłówce.  Możliwe, że zdjęcie wykonano w 1942 roku, podczas przeprowadzki części ludności z getta w Strzemieszycach do Będzina.

    Podziękowania dla Marka Nuckowskiego za opis fotografii.

    Więcej
  • O Chechłówce

    Dawna dzielnica, która ulokowana była na granicy Zagórza i Dąbrowy Górniczej.

    Chechłówka lub Hechłówka, wś, pow. będziński, należąca do dóbr Zagórze, położona przy drodze bitej od tejże wsi Zagórze do Dąbrowy górniczej. Własność niemieckich poddanych, sukcesorów p. Gustawa Kramsty. Gmina Górnicza, parafia Zagórze. Rozległość gruntów dworskich morg 31, domów dworskich murowanych 7, w tej liczbie koszar na mieszkania robotników 6, drewnianych 4. Ludności czasowej 345. Posiada kopalnie węgla kamiennego. Na pokładzie Uekskul (od nazwiska b. członka rady administracyjnej w latach 1856/8 barona Uekskul) kopania Wilhelm z wychodem zachodnio-północnym. Głębokość do węgli 210 stóp. Grubość pokładu 8 stóp, upad 22 stopnie. Węgiel średniej twardości, szybów dwa, machiny parowe: pociągowa 1 o sile 25 koni i dobywalna 1 o sile 10 koni. W r. 1879 wydobyto węgla pudów 2,440,399, co wynosi korcy 375,400. Zatrudnia robotników: górników 80, pomocników 100. Kopalnia Ignacy, w niej 5 pokładów ponad sobą, każdy do 3 stopy grubości i szósty pod niemi na 4 stopy, z węglem wyrobowym, upad zachodnio-północny. Do ostatniego pokładu 230 stóp głębokości, upad 20 stopni, szybów 6. W r. 1879 wydobyto węgla pudów 362,785, co czyni korcy 55,800. Kopalnia ta obecnie nieczynna i machiny parowe dotychczasowe rozebrane, a ustawiane są przewiezione z kopalni Edward pod Niwką: wodociągowa o sile 47 koni i dobywalna o sile 55 koni, z zamiarem dobicia się do głębszego pokładu Reden, rozciągającego się od rządowej kopalni tegoż nazwiska w Dąbrowie, znakomicie grubego i dobry węgiel wydającego. W bliskości kopalni Ignacy, na południe od tejże, huta cynku, Paulina zwana, mieszcząca 20 pieców. Posiada maszyn parowych 3, z siłą 24 koni. Wytapia galman dowożony z kopalni pod Bolesławcem za Sławkowem, o 23 wiorsty odległej, używając węgla z miejscowych kopalń a częścią i z dowozu z kopalń w Niwce. R. 1879 wyprodukowano cynku 85201 pudów.

    Więcej
  • Legenda o mongolskiej lipie

    Marian Kantor-Mirski w jednym z numerów „Z przeszłości Zagłębia Dąbrowskiego i okolicy” przytacza taką legendę:

    „W miejscu gdzie droga z Kazdębia łączy się z drogą wiodącą przez Strzemieszyce Małe, stał do niedawna krzyż pamiątkowy, który przed z górą 60 laty został wzniesiony przez ludność Strzemieszyc na pamiątkę prastarej lipy, jaka w tym miejscu rosła od wieków. Z lipą tą, zwaną lipą mongolską łączy się następująca legenda:

    Było to w r. 1241. Na Polskę zwaliła się horda dziczy mongolskiej. Krocie tysięcy Tatarów czyli ludzi „z piekła rodem” zalało cały nasz kraj, roznosząc wszędzie mord i pożogę, zamieniając wszystko w pustynię. Po zdobyciu i spaleniu Krakowa, horda ruszyła na zachód, na dalszy podbój świata. Jeden oddział barbarzyńców liczący kilkuset Tatarów zjawił się pod Strzemieszycami i rozlokował się na wzgórzach widniejących w stronie wschodniej wioski. O świtaniu przerażeni mieszkańcy spostrzegli, że wszelka ucieczka jest niemożliwa, bo wioska otoczona jest hordą, która gotowała się do rabunku i mordu.

    Wówczas to piękna Dobrochna, córka miejscowego kmiecia, udała się do obozu mongolskiego, stanęła przed wodzem tatarskim, błagając go o pozostawienie w spokoju wioski. Nadzwyczajna piękność dziewczęcia, tak podziałała na dzikiego Tatarzyna, że zgodził się ominąć osadę pod warunkiem jednak, że piękna Dobrochna zostanie jego żoną dobrowolnie. Odważne dziewczę przyjęło warunek. Umówiono się, że pod wieczór wódz tatarski, gotów do odejścia z oddziałem, zjawi się pod lipą na krańcu wsi, gdzie na niego będzie oczekiwać Dobrochna. Gdy o warunkach dowiedzieli się mieszkańcy, zapanował w osadzie wielki smutek, a szczególnie w domu Dobrochny.

    Dowiedziała się również o tem Witka (Witosława), towarzyszka Dobrochny, która jako sierota przebywała w domu rodziców pięknej dzieweczki. Po krótkim namyśle, postanowiła zastąpić piękną Dobrochnę i w ten sposób uratować ją od nieszczęścia. Co postanowiła, — zrobiła. Pod wieczór ubrała się w najpiękniejsze suknie Dobrochny i przed wyznaczonym czasem stanęła pod lipą. Wódz tatarski obserwując okolicę ze wzgórza, gdzie stał z oddziałem gotowy do odejścia, — spostrzegłszy pod lipą postać dziewczyny, podjechał z wozem, za którym ciągnął oddział dzikusów. Po ulokowaniu Witki na wozie, horda ruszyła w drogę. Dziewczę przymilając się do wodza, nagliło do pośpiechu. Ponieważ Tatarzy nie znali drogi, Witka stała się ich przewodnikiem. Poprowadziła hordę wprost na południe. Mając nadzieję ocalenia się w jakiś sposób, postanowiła pozostawiać za sobą ślady, po których możnaby było ją odnaleźć. Po ujechaniu pewnej drogi, wyrzuciła z wozu jeden trzewiczek, potem drugi. Za jakiś czas groniec z naszyjnika bursztynowego. Gdy już nie miała co wyrzucać, kazała skręcić w lewo, kierując oddział w topieliska niebezpieczne. Tatarzy nie spodziewając się zdrady, ruszyli z kopyta za wozem. Upłynęło jeszcze trochę czasu i oto cały oddział wpadł na trzęsawiska w okolicach dzisiejszego Kozibrodku. Powstało w hordzie nieopisane zamieszanie, z którego pragnęła skorzystać Witka. Wyskoczyła z wozu na poły tonącego w bagnie. Sztuka się nie udała. Natrafiła na topiel i utonęła w niej. Ten sam los spotkał i Tatarów, zginęli w bagnach wszyscy.

    Rano mieszkańcy Strzemieszyc ruszyli po śladach kopyt końskich, w nadziei, że odnajdą dziewczynę. Odnaleźli trzewiczek jeden i drugi, odnaleźli groniec bursztynu, a potem spostrzegli mnóstwo czapic tatarskich, wystających jak kozie brody z bagna. Szukano jeszcze dalej, lecz bezskutecznie. Witki nie odnaleziono.
    Na tę pamiątkę lipę nazwano lipą mongolską, miejsce gdzie odnaleziono trzewiczek Witki nazwano Trzewiczkiem, gdzie zdybano groniec bursztynowy przezwano Groniec, zaś bagna gdzie spostrzeżono czapice tatarskie, ochrzczono Kozibrodkiem. Wszystkie te nazwy przetrwały do dni dzisiejszych. Lipa przed 60 laty zwaliła się od starości, a na jej miejscu postawiono krzyż, który jeszcze kilka lat temu oglądałem.”

    Podziękowanie dla p. Marka Nuckowskiego za możliwość publikacji.

    Więcej
  • Przy Kołłątaja 21

    Zdjęcia z kompleksu przy ul. Kołłątaja 21/A/B/23. To jeden z bardziej charakterystycznych obiektów, gdzie funkcjonuje przeszklony ganek a budynki tworzą naturalne podwórko.  Od 1898 roku funkcjonował tutaj młyn „Antoni”.

    Więcej
  • Dawny młyn

    Zdjęcia z kompleksu przy ul. Kołłątaja 21/A/B/23. To jeden z bardziej charakterystycznych obiektów, gdzie funkcjonuje przeszklony ganek a budynki tworzą naturalne podwórko.  Od 1898 roku funkcjonował tutaj młyn „Antoni”.

    Więcej
  • Plan miasta z 1933

    Plan Dąbrowy Górniczej z 1933 roku, który ma dodatkowe znaczniki istniejącej i planowanej zieleni.

    Cały plan do pobrania znajduje się tutaj (52MB).

    Plik pobrany z zasobów serwisu Polona (public domain).

    Więcej
  • Dąbrowskie legendy

    W tym miejscu, będziemy kolekcjonować informacje o dąbrowskich legendach i podaniach ludowych:

    1862 – Gołonogi, czyli zamożny pan z Będzina

    1929 – o pustelniku z Gołonoga oraz fiołkach Królowej Jadwigi

    1931 – mongolska lipa (Kazdębie)

    Więcej
  • Kilka słów o Zagłębiu Dąbrowskim

    Artykuł z czasopisma „Ziarno” nr 34 z 19.08.1904

    Pierwszy kościół w Dąbrowie Górniczej zbudowany został w r. 1877 według planu i pod kierunkiem budowniczego Polcera. Była to filia kościoła w Będzinie, do której to parafii przedtem należała Dąbrowa. Dopiero po upływie dziesięciu lat, na skutek starań przemysłowców, władze duchowne zezwoliły na utworzenie w Dąbrowie oddzielnej parafii. Kościół pod wezwaniem Ś-go Aleksandra, postawiony został z dobrowolnych ofiar robotników fabrycznych i górników. Kamień węgielny pod ten dom Boży położono dnia 29 lipca 1875. Konsekracyi dokonał J. E. ksiądz biskup Kuliński dn. 18 października r. 1885. Kościół długi był na 92 stop, szeroki 33, koszt budowy wynosił 20000 rub.

    W ołtarzu znajduje się wizerunek Zbawiciela na krzyżu, naturalnej wielkości, bardzo piękny, dar ś. p. jenerała Strzeleckiego, wśpółwłaściciela Huty Bankowej. Nieboszczyk ofiarował też kościołowi piękny obraz Najświętszej Panny Kodeńskiej, całkiem podobny do wizerunku umieszczonego w bocznej kaplicy w kościele Jasnogórskim.  Wielka złocona suknia spływa od szyi, zataczając szerokie koło u dołu, po lewej stronie. Dzieciątko Boże w takiejże sukni, tylko srebrnej, jest przyczepione jakby do serca Matki. Korony w kształcie mitr wieńczą głowy Królowej Niebios i Jej Syna. Wkrótce szczupły kościołek nie mógł pomieścić zastępu wiernych. Co niedziela i święto na cmentarzu kościelnym stały tłumy podczas nabożeństwa, nie bacząc na skwar lipcowy lub grudniową słotę.

    I znów zaczęto stawiać nowy dom Boży ze składek możnych przemysłowców i ubogich pracowników. Plan wspaniałej świątyni w stylu gotyckim wykonał budowniczy p. Pomianowski. Obliczony jest na pomieszczenie 7,000 wiernych i mieć będzie trzy nawy.  Dawny kościół stanowi boczną kaplicę.

    Gdy uzyskano pozwolenie na zbieranie w tym celu ofiar, urzędnicy zatrudnieni wypłacaniem należności robotnikom, polecone mieli zapytywać ich, czy zgadzają się na ustanowienie składek drogą odtrącania jednej kopiejki od każdego rubla zarobku. Proszę odgadnąć ilu, – na wiele tysięcy, – odpowiedziało przecząco? Oto: jeden jedyny!…  A i ten wkrótce zmuszony był opuścić Dąbrowę, gdyż odsunęli się od niego koledzy, skazując go przez to niejako na wygnanie.

    Niezwykłą pobożnością odznacza się ludność górnicza i robotnicza. Przeżyłem tu chwile krytyczne, w które szynki były próżne, ale zato kościół nie mógł przez dzień cały pomieścić tłumu. A nie byle jaki był to tłum: Chłop w chłopa między 20 a 45 rokiem życia, sam kwiat ludzi.  Klęczeli z pochylonemi głowami, sprawcę swą wyłuszczając Sprawiedliwemu Sędziemu, który ma więcej niż rozdał.

    Oto modlitwa górników:

    Boże! gdzie słońce Twe nigdy nie świeci,
    Tam się spuszczamy – w głąb ziemi,
    Tu zostawiamy i żony i dzieci,
    Jak Ojciec czuwaj nad niemi.
    Przyjmij żal skruchy, przyjmij łzy pokuty
    Odpuść, ach! odpuść nam Boże!
    Idziem, gdzie w strasznej głębi szyb wykuty
    Otwartym grobem być może.
    Otul nas, Panie, skrzydłem twojej pieczy
    Odwróć niepokój i troski:
    Tyś sam na pracę skazał ród człowieczy,
    Spełniamy wyrok Twój Boski…
    O, wlej nam miłość, wiej nam ducha zgody,
    Chęć wsparcia w każdej potrzebie:
    Idziem na wspólne losy i przygody,
    Więc bądźmy braćmi dla siebie.
    Daj, by ten węgiel, któryś łask Twych cudem
    W wnętrznościach ziemi był złożył,
    Naszym poczciwym wydobyty trudem
    Wdzięczność ci świata pomnożył!
    O! czuwaj, Panie! czuwaj nad wszystkimi,
    Wlej dobroć w serce zwierzchników,
    Błogosław znojom oracza na ziemi,
    Pod ziemią pracy górników!

    Nader uroczyście obchodzony jest w Dąbrowie dzień Ś-tej Barbary patronki górników, przypadający 4 grudnia. W tym to dniu jeden z miejscowych księży, spuszcza się do kopalni „Koszelów” i tam w kaplicy, urządzonej w podziemiu, odprawia Mszę Ś-tą w obecności licznie zgromadzonych górników. Po Mszy i odśpiewaniu pieśni ku czci Świętej Patronki, odbywa się pochód z muzyką do parafialnego kościoła, gdzie znów odprawiane bywa solenne nabożeństwo. Dnia tego wszystkie okoliczne kopalnie świętują.

    Cmentarz w Dąbrowie, leży przy szosie prowadzącej od kolonii Reden, do kopalni Mortimer. Założony przed dziesięciu zaledwie laty, zapełnił się już luźnemi mogiłami. Spotkali się tu wielcy i mali, mądrzy i prości i tacy, co po długich cierpieniach czuć przestali, z tymi, których pasmo życia przeciął wypadek w postaci odłamu węgla spadającego z wysoka, kół lokomotywy lub walca żelaznego, toczącego się nieprawidłowo. Pogrzeb zabitych w kopalni górników odbywa się z wielką paradą. Trumna wieziona jest na pięknym karawanie, który poprzedza ksiądz w kapie, oraz kapela górnicza, zawodząca żałobnie „Marsza” Szopena. Gdy melodyę tą rozniesie wiatr w przestrzeni, ludzie wiedzą, że: „prowadzą zabitego.”

    W dzień Zaduszny śpieszą wszyscy na groby, zaświecają lampki górnicze na mogiłach tych, którzy wrócili już do ziemi, by jej oddać to, co z niej wzięli.

    Po za szkołą górniczą na wzgórzu, stoi samotnie kilka krzyżów wśród pól zieleni. To cmentarz samobójców—jak niesie podanie. Na jednej z tych mogił, nieznana ręka składa często świeże kwiaty, choć nagrobek już mchem pozieleniał, a litery na żelaznej płycie zjadła rdza, która nic nie uszanuje.

    Jeszcze jeden przybytek Pański wzniesiony ręką maluczkich, to kaplica mszalna Matki Boskiej Bolesnej, wzniesiona przez włościan na kolonii „Stara Dąbrowa” w r. 1863, za namową zacnego ówczesnego proboszcza redzińskiego, ks. Czarnieckiego-  którego imię dotąd ze czcią wspominają najstarsi mieszkańcy tutejsi.

    Bardzo malowniczo przedstawia się kolonia „Stara Dąbrowa” – nosząca dotąd właściwy charakter wsi. Osada ta, należąca dawniej do księstwa Siewierskiego, obecnie stanowi własność miejscowych włościan, którzy trudnią się zarówno uprawą roli,  jak i robotą w fabrykach i kopalniach.

    Tu i owdzie między chatami słomą krytemi, wystrzeliła piętrowa kamieniczka, lub jakaś  pretensyonalna facyatka na murowanym domku, sklepiki rozsiane tu i tam, budki z pieczywem lub mięsem, nie zdołały jednak zatrzeć pierwotnych cech tej miejscowości, spłoszyć bociana, co tu rok rocznie na gnieździe siada za pan brat ze swoim gospodarzem żyje, szary i brudny od dymu i sadzy fabrycznych.

    Rozległe pola, w szachownice pocięte, faliste plaskowzgórza roztaczają się tuż po za tą kolonią, dodając wiele wdzięku miejscowości. Na Starej Dąbrowie stoi szpital Huty Bankowej. Urządzony jest według nowoczesnych wymagań higieny.  Sale duże, przewiewne, widne, dokoła gmachu ogród ładnie urządzony i utrzymany.  Opiekę nad chorymi powierzono Siostrom Miłosierdzia w liczbie czterech.  Zdarzyło się, że chorzy – wyłącznie pracownicy Huty Bankowej, po wyzdrowieniu, starali się

    o zajęcie przy szpitalu, byle tylko tu pozostać.  Rzadki to wyjątek wobec uprzedzenia, które lud nasz żywi w ogólności dla szpitali.

    Więcej
  • Legenda o Gołonogu

    Wycinek z 8.11.1862  z „Tygodniku Ilustrowanym” nr 163 (s. 188)
    (grafika połączona z trzech oddzielnych fragmentów)

    GOŁONÓG,
    (Urywek z pamiętnika podróżnego).
    Dość… dość już przechadzek po podziemnych ciemnicach kopalni dąbrowskich, dość już wędrówek po płomiennych hutach będzińskich. To dymne powietrze wielkiego ogniska fabryk dusić nas już zaczyna… turkot machin, huk wozów, zacięty szturm młotów we wnętrzu ziemi, stępiają nasze poczucie. Trzeba nam powietrza dla piersi, światła, słońca, szerokich widoków, gdzieby myśl mogła pobujać jak skowronek nad niwą. Wypuśćmy więc konie po dolinie zielonej, zasianej gaikami okalającymi białe domki górników. Celem mi ta góra uwieńczona kościołkiem, którego wieżyce na tle pogodnego nieba zarysowane, zdają się słać błogosławieństwo okolicy.
    To gołonógska świątynia.
    Słyszałem o niej legendę… opowiadała mi ją wieśniaczka o smutnem licu, bo lud nasz rzadko rozjaśnia się weselem. Powieść sięgałą dawnych czasów, gdy w Będzinie żył jakiś pan bardzo możny i dumny, a twardy dla swych poddanych. Bóg skarał go stratą wszystkich dziatek… a on możny pan uczuł wielką boleść i serce przepełniła mu gorycz. Przypadł czołem do ziemi i łez wylał potoki; aż ulitowała się Marya Panna i nadzieją lepszej przyszłości pocieszyła zbolałe serce ojca. Owóż ów możny pan rzucił strojne komnaty zamków swoich, a w pokutnym stroju… zawsze bosy na znak pokory zimą i latem, zamieszkał ubogą chatkę na górze wśród jarów. Odtąd z gnębiciela stał się aniołem-opiekunem okolic, wspierając ubóstwo i stając za pokrzywdzonymi. Lud nazwał go gołonogim, i ta nazwa dla pamiątki została się przy górze.
    Czy istniał kiedy pan taki, czy bosemi nogami deptał cierniste ścieżki pokuty? Cóż nam do tego?… Mnie w zadumanie wprawiła ta powieść o pokucie owego pana, co twardym był dla ludu i Bóg go skarał stratą rodziny. Ha, ale on winę swą odpokutował… w pokorze i miłości! Pan mu przebaczył… nie wątpimy!…
    W tych miejscach przyroda nietylko pięknością, ale i osobliwością zdumiewa. Z pośród pasma gór okalających od wschodu i północy dolinę, wystąpiła jedna jak czoło potężnego szańca. Na czole zawisła skała, a pod nią urwiska i głogi. Chmury, wędrujące od zachodu, zawadzają tu często swoim mglistym płaszczem. Góra zsyła wtedy dolinie łzy pokutnicze. Wieczorem, gdy wstają mgły białe, doliny szlą je wiankiem na czoło gór. Natura się uzupełnia, bo jej prawem miłość wzajemna.
    Szczyty takie jak gołonogski modlą się Bogu; świątynia na nich wzniesiona uwidomia modlitwę natury. Gdybyśmy się wznieśli wysoko, wysoko nad ziemię, ujrzelibyśmy po szczytach wzgórz rozsypane jak ziarnka różańca, kościołki i świątynie. One strzegą naszych progów, one nam błogosławią!
    Jesteśmy u celu… ale nie cisza, samotność, ale gwar odpustowy wita nas u szczytu góry.

    (Ob. Dod.)

    Więcej
  • Otwieracz

    Użytkowy gadżet:
    Levanto
    Bezpośredni Importer Rajstop
    41-300 Dąbrowa Górnicza
    ul. Augustynika 13
    tel (o3) 162-69-94

    Więcej
  • Było sobie radio

    Gazeta Katowicka nr 295, 19.12.1991

    Było sobie radio

    Mozolne budowanie nadajników z części kupowanych pojedynczo w  sklepach radiotechnicznych trwało półtora roku. Cały koszt aparatury wyniósł 5 mln. W Dąbrowie Górniczej do 13 grudnia tego roku pracowały dwie nielegalne radiostacje.

    Kilka tygodni temu gazety podały, że zamknięto radiostację „Plus”, Państwowa Agencja Radiotelekomunikacyjna w rzeczywistości miała dąbrowskie radio dopiero „na nasłuchu”. Kontrolerzy zlokalizowali nadajnik w okolicy ul. Adamieckiego. Mieli kłopoty z precyzyjnym określeniem miejsca, bo fale odbijały się od ścian wysokich wieżowców osiedla. Jak nam powiedział dyrektor PAR, po wzmiance w prasie radio umilkło. – Pewnie się przestraszyli – skomentował dyrektor Florian Tymiecki.

    Nielegalne nadawanie może mieć tragiczne efekty. Może się zdarzyć, że amator radiokomunikacji dostanie się na pasmo przeznaczone np. dla pogotowia i lekarz nie usłyszy wezwania o pomoc. W Dąbrowie są 2 takie radiostacje, a w Sosnowcu – 3 – informuje właściciel sklepu z częściami elektronicznymi.

    „Radiowców” było dwóch. Marcin nadawał na Adamieckiego. To jego było słychać aż w Katowicach, a więc na odległości 15 km. – mogłem nadawać przez całą dobę, bo nie musiałem być przy nadajniku bez przerwy. Puszczałem w eter najczęściej muzyką z Radia Luksemburg. W piątki i soboty – z płyt komptaktowych muzykę rozrywkową, w nocy – czasami – poważną.

    Nadajnik Jacka był słyszany tylko w osiedlu Mydlice, na którym mieszka kilka tysięcy ludzi. Tak jak Marcina, działał on przez około pół roku. Odtwarzał audycja radia RMF. Poznali się przez radio i zaczęli rozmawiać ze sobą na falach.  Marcin miał lepszy sprzęt ale Jacek – więcej pomysłów. Postanowili współpracować. – Nadawaliśmy pozdrowienia dla przyjaciół. Kilka firm i sklepów chciało zamówić u nas reklamę – mówi Jacek.

    – Wpadliśmy przez własną głupotę. Ogłosiliśmy konkurs i podaliśmy adres nadajnika. Przyjechali do nas kontrolerzy z PAR. Florian Tymiecki mówi, że chłopcy podpisali oświadczenie że nie będą więcej nadawać.  Marcin i Jacek są trochę zmartwieni. Do jednego z nich dzwonią dawni słuchacze, spragnieni audycji „Plusa”.

    – Nie będzie nas stać na wykupienie prawa do nadawania. Podobno w przyszłym roku będzie wyznaczone nowe pasmo dla radia. Ale weźmie je ten, kto więcej zapłaci. Na pewno nie my – mówią Marcin i Jacek.

    Katarzyna Drąg

    Więcej
  • Topienie Marzanny

    Opis zdjęcia: „To  21.03.1984 – PKZ Dąbrowa Górnicza, coroczne topienie Marzanny. SP 2”.

    Podziękowania dla p. Agnieszki Bryzik za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Kondukt na ul. Majewskiego

    Kondukt pogrzebowy na ulicy Majewskiego – kwiecień 1974.

    Podziękowania dla p. Agnieszki Bryzik za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

Losowy memoriał

Więcej

W naszej bazieznajduje się

6404elem.

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij