Posiadasz zdjęcia z Dąbrowy Górniczej?


Zapraszam do kontaktu wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek dąbrowskie archiwalia. Zachęcam również do kontaktu tych z Państwa, którzy mają wiedzę o firmach, osobach, stowarzyszeniach etc. z naszego miasta. Mechanizm strony umożliwia samodzielne dodawanie informacji. Każdy może zostać Redaktorem Dawnej Dąbrowy !




Więcej

Ostatnio dodane

  • Prace przymusowe na poligonie

    Fotografia przedstawia przymusowych pracowników na terenie Pustyni Błędowskiej. Zdjęcie pochodzi z lat 1941-1945. Czy ktoś ma wiedzę, co czego mogły być wykorzystywane takie ilości okablowania?

    W lewym, dolnym roku widoczne godło III Rzeszy czyli gapa trzymająca w szponach wieniec ze swastyką.

    Fotografia z archiwum  śp. Zenon Zacłona, udostępniona za zgodą Dawida Oruby  (pobrana z profilu FB: Pustynia Błędowska – Dawniej i Dziś).

    Więcej
  • Poligon Luftwaffe na pustyni

    Praca przymusowa na poligonie lotniczym Luftwaffe na Pustyni Błędowskiej. Spożywanie posiłku pod kontrolą  niemieckiego żołnierza. Zdjęcie z 1 marca 1941 r.

    Fotografia z archiwum  śp. Zenon Zacłona, udostępniona za zgodą Dawida Oruby  (pobrana z profilu FB: Pustynia Błędowska – Dawniej i Dziś).

    Więcej
  • Artykuł o dąbrowskiej Feli Szeps

    5 maja 2023

    ROZMOWA Z PISARKĄ AGNIESZKĄ DOBKIEWICZ: „MOJA DUSZA ROZDZIERA SIĘ NA TYSIĄCE KAWAŁKÓW”

    Pamięć powoduje, że stajemy po stronie ofiar. Niepamięć oznacza spełnienie woli oprawców – mówi Agnieszka Dobkiewicz, autorka „Małej Norymbergi” i „Dziewczyn z Gross-Rosen”.

    Magdalena Cyankiewicz: W swoich książkach opisuje pani obozowe piekło. Dlaczego wybrała pani tak trudną tematykę, a propagowanie historii obozu uczyniła niemal swoją misją?

    Agnieszka Dobkiewicz: – Nie myślałam tak o tym, co robię, ale faktycznie jest to pewien rodzaj misji. Urodziłam się i mieszkam blisko dawnego obozu koncentracyjnego. Bywam w nim regularnie jako dziennikarka przy okazji różnych uroczystości i widzę, że jest na nich coraz mniej osób. W pewnym momencie dotarło do mnie, że jeśli nic więcej nie zrobimy, to za kilka lat zupełnie przestaniemy rozumieć tragedię, która tu się rozegrała, a później zapomnimy o ludziach, których do grossroseńskiego niewolniczego systemu wtłoczono. Pomyślałam, że trzeba coś zrobić, by ludzie znowu zaczęli się utożsamiać z tym miejscem. Nie na siłę, a z potrzeby i szacunku. Przecież pamięć powoduje, że stajemy po stronie ofiar. Niepamięć oznacza spełnienie woli oprawców. I wtedy wszystkie drzwi zaczęły się otwierać przed moimi działaniami. Powstała „Mała Norymberga”, później „Dziewczyny z Gross-Rosen”. Mam wrażenie, że w kwestii pamiętania po tych książkach coś się ruszyło na Dolnym Śląsku.

    W pani książkach śledzimy losy Żydów z Będzina i Dąbrowy Górniczej. Co o tych więźniach KL Gross-Rosen wiadomo?

    – W moich książkach faktycznie pojawili się zagłębiowscy Żydzi. Była to bowiem bardzo liczna grupa, która się znalazła w grossroseńskich filiach. Wielu z nich trafiło prosto z obozów pracy Schmelta. Tak znalazła się tu wyjątkowa bohaterka „Dziewczyn z Gross-Rosen” z Zagłębia Dąbrowskiego.

    Na okładce tej książki brama obozowa nieprzypadkowo zestawiana jest ze zdjęciem młodej kobiety w sukience siedzącej na łące. To urodzona w Dąbrowie Górniczej Fela Szeps, bohaterka przejmującego reportażu „Fela”. Jak odkryła pani jej historię?

    – Do dziś, gdy myślę o tej mądrej dziewczynie, moja dusza rozdziera się na tysiące kawałków. Nie jest to przenośnia, naprawdę tak czuję. Zaczęło się od zdjęcia. Znalazłam je w zbiorach United States Holocaust Memorial Museum. Opisuję to dość dokładnie w książce, bo to było bardzo intensywne przeżycie. Okazało się, że „staruszka” ze zdjęcia jest 20-kilkuletnią dziewczyną, która przeżyła najdłuższy marsz śmierci, jaki wyruszył podczas wojny. Była to Fela Szeps. Zdjęcie zrobiono na dzień przed jej śmiercią. Może dlatego niesie w sobie taki ładunek prawdy o losie człowieka, prawdy o piekle wojny. Jak pięknie to napisała Swietłana Aleksiejewicz: „Wojna toczy się na ciałach kobiet”. Wiedziałam od razu, że o Feli napiszę. I tu zaczęło się znowu otwieranie drzwi, o którym wspomniałam. Okazało się, że w archiwach zachował się jej pamiętnik. Ręce mi drżały, gdy go otwierałam. Do dziś są we mnie te emocje. Zresztą podobnie, jak Fela, są już częścią mojego życia.

    Wydaje się niemal nieprawdopodobne, że Fela Szeps w czasie pobytu w obozie koncentracyjnym tworzyła swój dziennik. Jak to możliwe, że on ocalał z zawieruchy wojennej?

    – Zapiski Feli kończą się w momencie wymarszu z obozu w Grünbergu. Pochorowała się tuż przed wymarszem. Życie uratowała jej siostra Sabina, która prowadziła ją do czeskich Volar. Sabina też zadbała o przechowanie „dziennika”. One te kartki przywiązywały sobie pod ubraniem i tak niosły przez teren dzisiejszej Polski, Niemiec, Sudetów i Czech. Słowo dziennik mówię w cudzysłowie, bo to są luźne zapiski, pojedyncze kartki, kawałki papieru. Dziennikiem stały się dopiero po przepisaniu. Nie zdajemy sobie sprawy, jakim wyrzeczeniem było to, co Fela zrobiła. Papier był wydzielany. Fela musiała go zdobywać. Pisała w ukryciu, bo to było zabronione. A później chowała. Za przewinienia, także takie, trafiało się do KL Auschwitz. Stanęłam przed poważnym dylematem, jak dodać do zapisków Feli tę nienapisaną przez nią, a przeżytą część, czyli marsz śmierci. Ostatecznie przeplotłam jej narrację relacjami innych więźniarek. Myślę, że powstała spójna historia.

    Ocenzurowana kartka pocztowa wysłana 16 IV 1943 z dąbrowskiego getta do obozu Grünberg (Zielona Góra) do Feli Szeps. Własność Moniek Rozen, z archiwum www.dawnadabrowa.pl

    Napisała pani, że gdyby Fela przeżyła, zostałaby pisarką i prawdopodobnie mieszkała w Izraelu. Ja myślę, że niezależnie od tego, gdzie by żyła, byłaby polskojęzyczną pisarką i pewnie znakomitą. Czy w związku z tym, jest szansa na opublikowanie jej dziennika?

    – Fela była pochłonięta myślą o tym, by trafić do Erec. Miała, jak wielu młodych polskich Żydów i Żydówek, marzenie o stworzeniu własnego państwa. To fakt. Natomiast, jestem przekonana, że Fela pisałaby po polsku, bo ona po polsku myślała i czuła. Przyznaję, że źle napisałam o Feli jako przyszłej pisarce, bo Fela pisarką już była. Stała się nią, gdy postanowiła opisać swój obozowy los i to z tak wielkim poświęceniem. Trzeba zrobić wszystko, by wydać jej dziennik w całości. On wcale nie jest łatwą lekturą. Pełno w nim niedopowiedzeń, odnośników do obozowej rzeczywistości, do życia żydowskiej dziewczyny czy nawet wątków filozoficznych. Fela nie była przeciętną dziewczyną, ona była intelektualistką. Na jej grobie w Volarach widnieje zniekształcone nazwisko. Mam nadzieję, że gdy „Dziewczyny z Gross-Rosen” ukażą się w Czechach, uda się coś z tym zrobić. Może zrobimy to wspólnie?

    Spróbujmy. Dziękuję za rozmowę. Czekamy na pani nową książkę i zapraszamy na spotkanie z czytelnikami do Dąbrowy Górniczej. 

    – Również dziękuję. Zaproszenie jest dla mnie oczywiście wielką radością. Przywiozę na to spotkanie fragmenty dziennika Feli i przeczytamy je wspólnie w jej rodzinnym mieście, za którym tak tęskniła.

    AGNIESZKA DOBKIEWICZ – dziennikarka, publicystka i pisarka. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autorka dwóch przejmujących książek związanych z obozem KL Gross-Rosen: „Mała Norymberga. Historie katów z Gross-Rosen” i „Dziewczyny z Gross-Rosen. Zapomniane historie obozowego piekła”. Obie zyskały status bestsellerów; pierwsza została przetłumaczona i wydana w Czechach, trwają prace nad wydaniem po czesku także drugiego tytułu.

     

    Więcej
  • Tablica z Basiulą

    Fotografia z wystawy otwartej 24.11.2023 w Antonowie.

    Podziękowania dla p. Igi Długokęckiej i Marii Ostaszewskiej za udostępnienie materiałów.

    Więcej
  • U nas na Basiuli - tablica

    Fotografia z wystawy otwartej 24.11.2023 w Antonowie.

    Podziękowania dla p. Igi Długokęckiej i Marii Ostaszewskiej za udostępnienie materiałów.

    Więcej
  • U nas na Basiuli - tablice

    Fotografia z wystawy otwartej 24.11.2023 w Antonowie.

    Podziękowania dla p. Igi Długokęckiej i Marii Ostaszewskiej za udostępnienie materiałów.

    Więcej
  • U nas na Basiuli

    Fotografia z wystawy otwartej 24.11.2023 w Antonowie.

    Podziękowania dla p. Igi Długokęckiej i Marii Ostaszewskiej za udostępnienie materiałów.

    Więcej
  • Z Norwida

    Zdjęcie z rodzinnego albumu – w tle jeden z bloków przy ul. Norwida.

    Podziękowania dla Mai Szwedzińskiej za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Łąki czyli przy ul. Katowickiej

    Zdjęcie z rodzinnego albumu – to teren, gdzie później został wybudowany REAL przy ulicy Katowickiej. Bloki w tle to najprawdopodobniej zabudowania przy ul. Krasińskiego (numeracja w okolicy 30-40). Może ktoś potrafi precyzyjnie zidentyfikować?

    Podziękowania dla Mai Szwedzińskiej za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Rodzinne z Al. Majakowskiego 23

    Zdjęcie z rodzinnego albumu – to podwórko domu, który istnieje do dziś.
    To ul. Majakowskiego 23.

    Podziękowania dla Mai Szwedzińskiej za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Pogrzeb

    Zdjęcie z rodzinnego albumu z uroczystością pogrzebową. Trumna i wieko ułożone na krzesłach.

    Podziękowania dla Mai Szwedzińskiej za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Der Reden-kolonie in Dombrowa

    Grafika zapisana z sieci – do ustalenia źródło.
    To plan Redenu.

    Więcej
  • Po napadzie w Ząbkowicach

    Nota z czasopisma „7 groszy” wydanego w czwartek, 08.03.1934 (nr 66):

    Skazanie sprawców napadu bandyckiego w Ząbkowicach

    W Sądzie Okręgowym w Sosnowou odbyła się rozprawa przeciwko sprawcom śmiałego napadu rabunkowego, dokonanego w Ząbkowicach na dom 63-letniego Antoniego Zawodnlaka i jego żony, 60-letniej Marji.

    Napad miał miejsce w nocy. Kiedy Zawodniakowie spali, do wnętrza mieszkania wtargnęło trzech zamaskowanych bandytów, którzy po steroryzowaniu starców, zażądali wydania pieniędzy. Bandyci spodziewali się wielkiego łupu, gdyż właśnie Zawodniakowie budowali nowy dom.

    Łupem rabusiów padło jedynie 175 złotych, które Zawodniakowie wydali pod groźbą zabicia ich.

    W pościgu ujęto 25-letniego Jana Kulika. bez stałego miejsca zamieszkania. 24-letniego Bolesława Kuziora z Więckowic i 26-letniego Kazimierza Palki, znanego w powiecie przestępcy. Prócz nich znalazł się na ławie oskarżonych mieszkaniec Ząbkowic 27-letni Adolf Kowalski, który napad ten uplanował.

    Po całodziennej rozprawie zapadł wyrok skazujący Palkę na cztery lata więzienia, Kulika na 3 lata, Kuziora na 2 i Kowalskiego na półtora rdku. Wszystkich osadzano w więzieniu.

    Więcej
  • Ząbkowicki pawilon

    Budynek istnieje do dziś (ul. Armii Krajowej 7c) – został w międzyczasie nadbudowany  pierwszym piętrem. W latach 80-tych był tam sklep mięsny i motoryzacyjny. Napisy z witryny:

    – mięso, wędliny świeże
    – polonez, fiat 126p, FSO, części zamienne

    Więcej
  • Mozaika przy Kościuszki

    Mozaika, której udało się przetrwać dziesiątki lat – znajduje się na elewacji dawnego Eldomu czyli budynku handlowego przy ul. Kościuszki 27.  Została tylko „przyozdobiona” trzeba szkaradnymi skrzyniami gazowni…

    Podziękownia dla Pawła Fałdy za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Czystość miasta

    „CZYSTOŚĆ MIASTA ZALEŻY TAKŻE OD CIEBIE”

    Na starych pocztówkach ta grafika ma mocne, żywe, kontrastujące barwy. Kilkadziesiąt lat później jest zgoła inaczej. Ten budynek znajduje się przy ul. Królowej Jadwigi 21A. Ściana w 99% jest zasłonięta reklamami i tylko w momentach ich wymiany można zaobserwować oryginalną powierzchnię.

    Podziękownia dla Pawła Fałdy za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • W okolicach baru Przystanek

    Zdjęcie przedstawia oczekujących na przybycie kopii obrazu na skrzyżowaniu ulic Czerwonych Sztandarów (uprzednio i obecnie Królowej Jadwigi) oraz Wojska Polskiego. W tle budynek przy ul. Czerwonych Sztandarów 44, a także budynki nr 30 i 32 przy ul. Wojska Polskiego. Na parterze budynku przy ul. Czerwonych Sztandarów 44 znajdował się wtedy bar Przystanek, zlokalizowany w miejscu działającej tam uprzednio restauracji Zacisze, zlikwidowanej po otwarciu w pobliżu restauracji Polonia (obecnie także nieistniejącej).

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

     

    Więcej
  • Procesja z obrazem

    Zdjęcie przedstawia uczestników procesji z kopią obrazu MB Częstochowskiej, odebraną z samochodu-kaplicy, na ówczesnej ul. Czerwonych Sztandarów przed budynkami nr 42 i 44. Budynek oznaczony nr 42 został znacznym stopniu przebudowany, m.in. przez nadbudowę drugiego piętra.

    Nawiedzenie kopii obrazu MB Częstochowskiej w parafii MB Anielskiej miało miejsce na początku marca 1980 roku.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Reden - odprowadzenie obrazu

    Odprowadzenie obrazu MB Częstochowskiej z parafii MB Anielskiej, które miało miejsce na początku marca 1980 roku.  Warto zwrócić uwagę na istniejącą wtedy sygnalizację świetlną oraz portrety maryjne na słupach.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Reden - peregrynacja

    Nawiedzenie kopii obrazu MB Częstochowskiej w parafii MB Anielskiej, które miało miejsce na początku marca 1980 roku.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Reden - oczekiwanie na peregrynację

    Nawiedzenie kopii obrazu MB Częstochowskiej w parafii MB Anielskiej, które miało miejsce na początku marca 1980 roku.  Zabudowania po lewej stronie współcześnie nie istnieją. Na zdjęciu jest co najmniej kilka innych ciekawostek: napis „Z MARYJĄ ZWYCIĘŻAJ ZŁO”, flaga maryjna i państwowa na słupie oświetleniowym, tabliczka z nazwą ulicy „Czerwonych Sztandarów”, przystanek autobusowy oraz napis „Społem” na szybie kamienicy przy ul. Królowej Jadwigi 44. Na pierwszym planie siatka i tory tramwajowe. Warto też zwrócić uwagę na brak świateł przy skrzyżowaniu oraz portrety maryjne na słupach (widoczne w powiększeniu).

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Procesja przed technikum

    17.06.1965 – uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała. To już ostatnie chwile przed powrotem do bazyliki. Uwieczniono przedstawicieli różnych cechów przed dawnym Technikum Hutniczym.  Budynek, położony przy ulicy Królowej Jadwigi 12, zbudowano w latach 50-tych ubiegłego wieku i na przestrzeni wielu lat mieścił różne szkoły i instytucje związane ze szkolnictwem zawodowym.
    Po lewej stronie Józefa Sauczek a skrajnie na prawo Stefan Pawłowski.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • 1965 - cech wędliniarski przy bliźniaku

    Czerwiec 1965 rok i procesja na Redenie z okazji Bożego Ciała. Opis fotografa:
    Przedstawiciele cechu rzeźniczo-wędliniarskiego na zakręcie ulicy Królowej Jadwigi. W tle jeden z bliźniaczych budynków mieszkalnych, sąsiadujący z zabudowaniami dawnej siedziby Towarzystwa Francusko−Polskiego. Pomiędzy posesjami, na których usytuowane były budynki, znajdowała się droga prowadząca na teren dawnej Huty Cynku Konstanty. Zabudowania nie istnieją, a w ich miejscu dzisiaj znajduje się rondo ulic Królowej Jadwigi i Alei Róż.

    W tle  reprezentanci cechu fryzjerów.  Z prewej strony mistrz Józef Sauczek a chorągiew niesie Idzi Lorens.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Cech krawców na Redenie

    Czerwiec 1965 – uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała. To teren dzisiejszego ronda ulic Królowej Jadwigi i Alei Róż. W tle fragment dawnej siedziby Towarzystwa Francusko−Polskiego. W okresie okupacji w budynku tym mieściła się siedziba SS. W widocznej na zdjęciu, za uczestnikami procesji, przybudówce funkcjonowa areszt.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Procesja ulicą Królowej Jadwigi

    Lata 60-te – uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała.
    Na pierwszym planie reprezentanci cechu wędliniarskiego oraz w tle fryzjerskiego ( Józef Sauczek niesie sztandar). W tle budynek przy ul. Królowej Jadwigi 34  (mocno przebudowany istnieje do dziś).

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Procesja na Świerczewskiego

    Czerwiec 1965- uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała.  Na fotografii reprezentanci cechu fryzjerów.  Po plewej stronie Józef Sauczek. Chorągiew niesie rozpoznany przez mieszkańców Idzi Lorens (prowadził zakład na ul. Królowej Jadwigi).

    Poniżej opis od autora fotografii:

    Cech fryzjerów na ulicy ks. Grzegorza Augustynika (wówczas Świerczewskiego, uprzednio Piłsudskiego) w pobliżu skrzyżowania z ulicą 1 Maja. Na drugim planie zabudowania dawnych Warsztatów Mechanicznych Władysława Pająka. Widoczne: charakterystyczne murowane ogrodzenie z bramą wjazdową, w części istniejące do dzisiaj, budynek mieszkalny, także istniejący, oraz po lewej stronie zdjęcia ściana szczytowa hali produkcyjnej warsztatów, obecnie nieistniejąccej. Hala produkcyjna ciągnęła się wzdłuż dawnej ulicy Świerczewskiego, aż do jej skrzyżowania z ulicą Orzeszkowej.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Procesja z feretronami

    Lata 60-te – uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała.
    Na pierwszym planie reprezentanci cechu wędliniarskiego oraz fryzjerskiego. Drugi od lewej to Idzi Lorens, trzeci to Józef Sauczek. W tle budynek przy ul. Królowej Jadwigi 12 (Zespół Szkół Technicznych).

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Cech fryzjerski na procesji

    Lata 60-te – uwieczniona część procecji na Redenie z okazji Bożego Ciała.
    Na fotografii reprezentanci cechu fryzjerów.  Po prawej stronie Józef Sauczek. Chorągiew niesie rozpoznany przez mieszkańców Idzi Lorens (prowadził zakład na ul. Królowej Jadwigi, niedaleko ciastkarni p. Kocialkowskiej, następnie na ul. Okrzei).

    Poniżej opis od autora fotografii:

    W tle nieistniejący budynek nr 32, w którym mieściła się cukiernia pani Kociałkowskiej oraz zakład fryzjerski, prowadzony przez wdowę po fryzjerze p. Ogonku. W zakładzie tym pracował Pan niosący chorągiew. Obecnie w miejscu tego budynku jest zadrzewiony pas zieleni przed długim blokiem mieszkalnym (tzw. hokejem) oznaczonym numerem 28.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Stanisława Sauczek przed salonem

    Zdjęcie przedstawiające Stanisławę Sauczek, pochodzące z lat sześćdziesiątych, wykonano przed lokalem przy ul. Wojska Polskiego 32, usytuowanym po lewej stronie budynku.

    Fragmenty napisów z lewej zawieszki:
    Salon Męski
    Strzyżenie … i Panów
    Mycie głowy
    … wąsów

    Z prawej:
    Salon Damski
    Ondulacja…

    Na zimno „…
    … i farbowanie
    włosów. Manicure.

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej
  • Józef Sauczek przed salonem

    Zamieszczone zdjęcie z 1975 roku przedstawia Józefa Sauczka w drzwiach zakładu przy ul. Wojska Polskiego 32 (po lewej stronie budynku).

    Napis z zawieszki:
    SALON DAMSKI
    STRZYŻENIE i UCZESANIE PAŃ
    ONDULACJE NYLONOWE, PAROWE i
    KOMPRESOWE
    ROZJAŚNIANIE i KOLOROWANIE WŁOSÓW

    Podziękowania dla p. Mariana Sauczka za udostępnienie prywatnego archiwum.

    Więcej

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

♦ - wpis encyklopedyczny

Losowy memoriał

Więcej

Nasza baza 

7561 - skany

174 - wpisy encyklopedyczne

398 - dawne artykuły prasowe

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij