Dawna DąbrowaKopalnie, huty, firmyKopalnieParyż

Kopalnie, huty, firmy - Kopalnie - Paryż

Kopalnia „Paryż” to jeden z najstarszych zakładów pracy w Dąbrowie. Przez lata pod ziemią przepracowały tysiące górników. Zajrzymy w karty jego historii.

Początki

Właściwa historia zakładu rozpoczyna się od kilku mniejszych kopalń – „Łąbęcki” , „Hieronim”, „Cieszkowski”, „Ksawery”oraz „Nowa”. Ta pierwsza, której nazwa pochodziła od nazwiska Hieronima Łabęckiego, dyrektora rządowych kopalń  i hut Królestwa Polskiego w XIX wieku, działa od 1865 roku jako kopalnia odkrywkowa.  „Nowa”, funkcjonuje od 1867 roku. Właściwa historia kopalni „Paryż” rozpoczyna się dopiero w 1876 roku gdy  kopalnie zostają wydzierżawione  przez Towarzystwo Francusko-Włoskie Dąbrowskich Kopalń Węgla tworząc kopalnię „Nowa-Łabęcki”. Właściwymi kupcami zakładów od Królestwa Polskiego byli oficerowie rosyjscy Plemiannikow i Riesenkampf, były to jednak zapewne podstawione osoby, jako że zagraniczny kapitał miał utrudnione możliwości zakupu przedsiębiorstw w zaborze rosyjskim. W 1877 roku zainstalowano nowe maszyny parowe o mocy 390 KM. Nowy właściciel szybko inwestował bo już rok później zwiększył ogólną moc do 727 KM.  W 1880 roku zakończona zostaje eksploatacja „Łabęckiego”, wkrótce jego miejsce zajmuje szyb „Paryż” od którego nazwę wzięła cała kopalnia. Jego drążenie rozpoczęto  w 1884 roku ,a  zakończono w 1879 roku. W tym samym okresie powstaje również szyb „Chaper”, później nazwany „Cieszkowskim”. Początkowo był to szyb wentylacyjny o głębokości 120 metrów. W 1881 roku połączono go pod ziemią z szybem „Paryż” i oba szyby zgłębiono do 180 metrów.  Prawdopodobnie w 1891 roku kopalnia ostatecznie formalnie przeszła pod własność Towarzystwa Franko-Rosyjskiego.
W 1893 roku miała miejsce pierwsza poważna katastrofa na kopalni. Podczas remontu szybu „Paryż” wybuchł pożar który strawił całość budynków  maszynowni, kotłowni, maszyny wyciągowe i większość naziemnych budynków. Ponoć pożar trwał kilka dni, a zniszczenie pomp odwadniających spowodowało częściowe zalanie kopalni. Mimo tego już rok później wznowiono wydobycie.
W 1899 roku do koncernu włączono kopalnię „Koszelew”. W pewnym okresie swojego działania kopalnia produkowała niemal 25% wydobycia krajowego węgla.

W maju 1900 roku zelektryfikowano transport dołowy, wprowadzając elektrowozy i elektryczne kołowroty, ułatwiające wydobywanie urobku na powierzchnię, a w 1908 roku powstały filtry wodne. Nadchodzi I wojna światowa.W 1914 roku zostaje zamknięta „Nowa”, a kopalnia przechodzi po przymusowy zarząd austriacki. Po odzyskaniu niepodległości trafia w polskie ręce.

Lata międzywojenne

Budująca się wolna Polska nie miała wystarczających funduszy na utrzymanie „Paryża”. W 1919 roku kopalnia ponownie przechodzi pod zarząd kapitału francuskiego. Zastrzyk funduszy powoduje dobra koniunkturę kopalni. Dobra passa trwa do 1923 roku, gdy przyłączono do Polski dobrze wyposażone kopalnie Górnego Śląska. Dodatkowo kryzys pogłębia wojna celna między Polską a Niemcami w 1925 roku i hiperinflacja 1926.Kopalnia w 1925 roku pracuje tylko 3 dni w tygodniu. Dodatkowo zwolniono 424 robotników a do marca 1926 roku ilość zwolnionych wynosiła łącznie 1096 osób.
Wkrótce jednak następuje kryzys w Anglii które dąbrowskie kopalnie skrupulatnie wykorzystują zdobywając Skandynawskie rynki zbytu. Krótkotrwała poprawa znów załamuje zbyt kopalni w 1929 roku – tym razem przez rynki krajowe. Z roku na rok tracone są kolejne rynki a wydobycie i zatrudnienie zmniejsza się.   Kopalnia zmniejsza ilość dniówek do 5-u w 1930 roku, i do 3-ch w 1933 r. W 1936 roku, wobec braku zbytu i rosnących zapasów magazynowych, wprowadzono bezpłatne urlopy turnusowe. Mimo to w 1937 roku rozpoczęto modernizacje dokończone tuż przed wybuchem wojny. Są to mechanizacja transportu dołowego poprzez wprowadzenie rynien potrząsowych, rozbudowa warsztatów mechanicznych i elektrycznych, założenie rurociągów zamułkowych, uruchomienie nowej turbiny elektrycznej, przygotowanie do eksploatacji nowych pokładów wydobywczych.

Okupacja

Po wkroczeniu wojsk niemieckich kopalnia dostaje się w ręce okupanta. Już 6 września 1939 roku pzejmuje ją zarząd komisaryczny Głównego Urzędu Powierniczego Wschód (Haupttreuhandstelle Ost) w Berlinie pod zarządem dr Maxa Sabassa i kierownictwem dr Sogalla.  W 1942 roku przechodzi pod zarząd koncernu Preussag (Preussische Bergwerks und Huttenaktiengesellchaft ).
Tak jak we wszystkich pozostałych zakładach, tak i na „Paryżu” okupant prowadził gospodarkę rabunkową. Z tego powodu wydobycie wzrosło znacząco do okresu międzywojennego.  Nie prowadzono jakichkolwiek prac remontowych poza rozbudową płuczki mechanicznej przeróbki węgla oraz polepszenia organizacji pracy na powierzchni. Oczywiście regularnie przeprowadzano sabotaże zakładu. Od października 1943 roku przywożono internowanych żołnierzy włoskich, którzy uznawani przez Niemców za zdrajców, byli traktowani jeszcze gorzej niż robotnicy polscy. Wszystkim przedłużano czas pracy, bez podnoszenia racji żywnościowych, i tak znacznie niższych, niż przewidywało minimum. Od 1944 roku wydobycie zaczyna spadać – wykorzystano wszelkie łatwo dostępne pokłady węgla. Ponadto górnicy niemieccy zostają zastąpieni  stopniowo jeńcami wojennymi – żołnierzami pojmanymi na frontach armii niemieckiej. Najczęściej byli to żołnierze angielscy. Zatrudniano również cywilnych pracowników francuskich.  Dodatkowym źródłem siły roboczej, było zatrudnianie kobiet i dzieci. Dzieci i kobiety pracowały przy pracach powierzchniowych. W skutek braku właściwych zabezpieczeń oraz szkolenia jeńców do prac dołowych, dochodziło coraz częściej do nieszczęśliwych wypadków. Niewłaściwe zabezpieczenia wyrobisk powodowały do zawalania się chodników i pochylni, oraz obniżania lub wręcz zapadania terenów na powierzchni.

PRL
Od razu po uciecze Niemców z terenu miasta Rada Zakładowa zabezpieczyła kotłownię i elektrownię zapobiegając zalaniu kopalni. „Paryż” wznowił wydobycie już 27 stycznia 1945 roku, przy czym trzeba powiedzieć że Niemcy opuścili nasze miasto dopiero parę dni wcześniej. Dyrektorem zostaje mianowany inż. Roman Czajkowski. W dwa miesiące później, załoga liczyła 2200 osób, wydobywając 1100 ton węgla na dobę.
Od razu po wojnie kopalnia tak jak wszystkie inne zakłady zostaje znacjonalizowana. Włączono ją w poczet Dąbrowskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego. Tamte lata przyniosły również zmianę nazwy na Kopalnia Węgla Kamiennego „Generał Zawadzki” – sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, który w międzywojniu był pracownikiem kopalni. Stało się to 21 października 1945 roku. Kopalnia zcentralizowała w czerwcu 1945 większość dużych  kopalń w okolicy – „Florę”i „Reden” , a w styczniu 1946 pozostały „Mars” i”Brzozowicę”.  W latach 50-tych zwiększyło się zapotrzebowanie na węgiel skutkiem czego eksploatowano płytkie pokłady Upadowymi „Będzin” I  i II. W 1960 roku wydrążono szyb wentylacyjno-podsadzkowy „Małobądz”. W 1961 roku zakończono eksploatację „Marsa”, w 1969 odkrywki „Brzozowica” a w 1971 upadową „Będzin”.

Złote lata 70-te
W latach 70-tych zakład został poddany gruntownym modernizacjom.  Zastosowano szereg kolejek linowych i szynowych w pracach podziemnych, do przewozu drewna i innych materiałów. Uruchomiono tu pierwszą w przemyśle węglowym ścianę kompleksowo-zmechanizowaną łącznie z przesuwną tamą podsadzkową do eksploatacji podkładów grubych z podsadzką hydrauliczną. W 1974 roku oddano do użytku nowy poziom wydobywczy 390 oraz zgłębiono dla jego potrzeb szyb „Andrzej” w latach 1966-71. Oddano również do użytku nowy zakład przeróbczy oraz wybudowano nowy dworzec kopalni. Szyb „Cieszkowski” otrzymał nową wieżę zastrzałową oraz maszynownię. Powstała łaźnia, dyspozytornia.

Katastrofa
Kopalnia „Paryż” jest też znana z katastrofy górniczej która wydarzyła się 24 lipca 1969 roku. Podczas próby dotarcia pod ziemią do dawnych wyrobisk kopalni „Reden” do korytarzy przedostało się 90 tys. metrów sześciennych wody z osadnika kopalnianego „Jadwiga II.”. Stało się to około godziny 12.00. Woda przedostała się przez stare wyrobiska z XIX wieku. Prace pod ziemią były prowadzone nieformalnie, za cichym przyzwoleniem kierownictwa. Woda skierowała się na poziom 350 gdzie drążono nowe chodniki. Niebagatelny wpływ na sytuację mia fakt zalania przez wodę jednej ze stacji pomp. Woda spowodowała odcięcie dróg wyjścia dla 82-u osobowej załogi (I-ej zmiany produkcyjnej załogi III-go oddziału G-3) i kilku osób na podszybiu.   Pod ziemią zostało uwięzionych  119 górników. Ponadto kilkudziesięciu innych pracowników znalazło się w strefie zagrożenia. Odcięty został również chodnik 250, poziom 100 oraz pochylnia 33. Aby zapewnić górnikom odpowiedni poziom organizmu w kanale podchodnikowym – rurociągami pożarowymi i podsadzkowymi przetaczano do nich witaminy w piłeczkach ping-pongowych oraz tłoczono powietrze. Górnikom sprzyjała pogoda – przez wszystkie dni panował wyż, przez co nie udusili się oni pod ziemią. Rozpoczęto dwie akcje ratunkowe – jedną z powierzchni, druga pod ziemią. W ciągu dwóch godzin uwolniono 37 górników z podszybia.  Rozpoczęto drążenie pochylni ratunkowej w piasku podsadzkowym, który wypełnił dawną pochylnię 33. Tam zjandowała się największa grupa uwięzionych pod ziemią górników. Jednocześnie prowadzono akcję ratunkowa poprzez dwie inne pochylnie.  Jednocześnie na powierzchni wiercono otwory ratownicze, na wysokości poczty oraz ulicy Kościuszki. Przed północą udało się uruchomić pompy i zaczęto wypompowywać wodę z zalanych wyrobisk.

25 lipca odnaleziono dwóch zasypanych górników oraz nawiązano kontakt głosowy z pozostałą uwięzioną grupą. 300 metrowa pochylnia była w całości zamulona.  Problemem było już pokonanie pieszo pod ziemią odcinka około 6-u kilometrów chodnika, by dotrzeć do początku sztolni. Jedynym możliwym sposobem okazało się odkopanie jej ręcznie przy pomocy saperek przez ratowników. Kopano i obudowywano tunel o wymiarach metr na metr. Jeden ratownik za drugim tworzyli żywy taśmociąg, przy pomocy którego wydobywano na powierzchnię piasek z zamułki. Postęp prac to od 1-go do 4-ch metrów na godzinę. 26 lipca znacząco wzrosło stężenie dwutlenku węgla, akcja trwała jednak nadal. 27 lipca około godziny 23.00, została przebita ostatnia warstwa mułu.Akcja ratunkowa zakończyła się powodzeniem. 8 lipca o godzinie 16.48, ratownicy dotarli do miejsca, w którym znajdowała się zasadnicza grupa górników. Kolejno wyprowadzano ich na powierzchnię. Akcja wyprowadzania trwała około 2,5 godziny. Do transportu na powierzchnię użyto kubłów, w których górnicy byli wyciagani szybem pomocniczym na powierzchnię. Po tylu dnia przebywania z ciemnościach, by nie oślepli przy kontakcie z silnym światłem, musieli mieć zasłaniane oczy. Pierwszy z nich pojawił się o godzinie 18.00. Ostatni z uratowanych został wyciągnięty o godzinie 20.35. Wszyscy zostali rozwiezieni do okolicznych szpitali na badania i obserwację.
Wszyscy górnicy zostali uratowani poza jednym który zginął już podczas zalewu kopalni przez wodę. Śmierć poniósł 19-letni Marian Derej. Podczas ucieczki zaplątał się na filarówce i został w odcinku chodnika, którym cisnęła się zamułka.

Po okresie PRL-u powrócono do pierwotnej nazwy KWK „Paryż”.

Koniec
W sierpniu 1993 roku ogłoszono zamknięcie kopalni. 30 czerwca 1995 roku z pod ziemi wyjechał ostatni wagonik z węglem, a ostateczne zamknięcie zakładu dokonało się 31 grudnia 1996 roku. W wyniku restrukturyzacji KWK „Paryż” w 1994 roku powstał Zakład Przeróbki Mechanicznej Węgla „Dąbrowa” sp. z o.o. (ZPMW) z własną bocznicą kolejową, z którego w 2008 roku wydzielona została spółka Carbo-Proces Recykling sp. z o.o.

Budynki

Ludzie

Kopalnia dbała również o wypoczynek pracowników. Zakład dysponował ośrodkami wczasowymi we Władysławowie, Zakopanem, Wiśle, Łukęcinie, Ustroniu-Jaszowcu (Dom wczasowy Zagłębie)  oraz ośrodkiem nad pobliskim sztucznym zbiornikiem wodnym Pogoria I

Wydobycie
1900 – 448744 t
1913 – 660332 t
1938 – 670443 t
1970 – 2035993 t
1979 – 2090436 t

Źródła
Krzysztof Kulik

Powiązane artykuły

+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

Losowy memoriał

Więcej

W naszej bazieznajduje się

5879elem.

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij