Miraże z Kosmosu

Opis:

„KOSMOS” – CZASOPISMO POLSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYRODNIKÓW IM. KOPERNIKA – R. 49. z. 3 1924

Miraże w „pustyni” Błędowskiej.

(Sur le mirage; observations foites dans le „desert” de Błędowska).
Napisał KAZIMIERZ PIECH.

Powszechnie znane są ludności krajów stepowych i pustynnych zjawiska pozornego pojawiania się jakby jezior i stawów w niewielkiej od miejsc obserwacji odległości.

Dzieje się to zazwyczaj w pogodny i dość spokojny dzień — po chłodnej zwykle nocy.

Słońce ogrzewa w godzinach porannych i południowych ogromnie silnie powierzchnię ziemi, a pośrednio i warstwy powietrza tuż przy ziemi. Górne warstwy powietrza pozostają chłodne. W rezultacie tego rodzaju rozkładu rzadkich u dołu, a coraz gęstszych ku górze warstw powietrza, promienie świetlne, wysyłane przez przedmioty ponad poziom linji wzroku obserwatora wzniesione, dochodzą do oka obserwatora na dwojakiej równocześnie drodze — raz wprost od przedmiotu do oka, — a drugi raz na drodze nieco wygiętej wskutek wielokrotnego załamywania się i zupełnego odbicia się promieni w warstwach coraz to niższych powietrza o malejącej gęstości.

Te dwojakie promienie, z jednego zresztą miejsca wyszłe, powodują powstanie w oku naszem dwu obrazów tego samego przedmiotu. Obraz górny widzimy wyraźnie, a drugi występuje jako słabsze, lustrzane odbicie tegoż u dołu. Ponieważ równocześnie widzimy także i lustrzany obraz sklepienia niebieskiego odbity w przyziemnych, rzadkich warstwach powietrza w pobliżu oglądanych przedmiotów, więc ogólne wrażenie, jakie widz odnosi jest takie, że w pewnej odległości od niego rozciąga się jakby lekko drgająca tafla jeziorna, a w niej przeglądają się i odbijają drzewa,   wydmy,   wzgórza,  domy i t. d.

Miraże tego rodzaju miałem wielokrotnie sposobność oglądać na stepach i piaskach astrachańskich. Złudzenie, iż w pobliżu jest duże jezioro było tak wielkie, że początkowo — nie wiedząc z czem mam do czynienia — dążyłem w tę stronę, sądząc, że jestem w pobliżu jednej z wielu zatok morza Kaspijskiego. Oczywiście w miarę, jak się zbliżałem, tafla jeziorna nikła, a w zamian za to pojawiało się nowe jezioro nieco dalej.

Poznawszy dokładnie przyczyny tego zjawiska, uważałem za rzecz zupełnie możliwą pojawianie się tego rodzaju mirażów i u nas.

Najlepszym terenem dla powstania tego rodzaju zjawisk muszą być na ziemiach polskich te obszary, które na większych przestrzeniach nie mają roślinności, a są przytem dostatecznie płaskie i mało morfologicznie urozmaicone.

Dwukrotnie udało mi się na małą skalę zjawisko to zaobserwować na błoniach krakowskich — a nieco lepiej w lipcu 1921 na Pieprzówkach koło Sandomierza, gdzie podobny miraż oglądała wraz ze mną wycieczka rolniczo – botaniczna prowadzona przez Prof. K. Roupperta.

W roku bieżącym bawiłem dwukrotnie na „pustyni” Błędowskiej w okolicach Olkusza. Pustynia ta, mająca około 10 km długości a 3—4 km szerokości, jest obszarem piasków niemal płaskim, jedynie bowiem części nad Przemszą i części brzegowe pustyni są nieco wyższe i nierówne z powodu nawiania piasku w formie wydm między rosnące tam drzewa.

W dniu 18. maja 1924 bawiłem we wschodniej części „pustyni” Błędowskiej wraz z wycieczką Kursów Nauczycielskich w Krakowie. Poranek tego dnia był chłodny, w południe słońce prażyło dość silnie. W momencie, gdyśmy się znaleźli w pośrodku wielkiej płaszczyzny piasczystej, ukazała nam się w zachodniej stronie „pustyni” falująca lekko, ciemno – stalowa tafla jeziorna, w której przeglądały się wydmy i drzewa na nich rosnące tak, że złudzenie istnienia pobliskiego jeziora było zupełne.
Złudzenie to potęgowały jeszcze wysepki na „jeziorze”, które nie były niczem innem, jak niewielkiemi wydmami piasczystemi,   pokrytemi niską roślinnością.

Zjawisko to obserwowaliśmy przez przeszło godzinę, a złudzenie istnienia tafli jeziornej nie znikało, owszem potęgowało się jeszcze przy oglądaniu tego pozornego jeziora przez 8-krotnie powiększającą lornetkę polową Zeissa.

Uczestnicy wycieczki nie wierzyli mi, że to tylko miraż — twierdzili stanowczo, że w tej części pustyni musi być widocznie jezioro.

Tafla pozornego jeziora była od nas o 2—2,5 km odległą, przekonaćby mi zatem było dość łatwo uczestników wycieczki, że tam niema jeziora, przez udanie się w to miejsce. Jest to jednak, jak wiadomo, niekonieczne, gdyż wystarczy wznieść się parę metrów ponad otaczającą równinę, a miraż niknie. Ponieważ w pobliżu były wydmy, więc wyprowadziłem towarzyszów wycieczki na grzbiet tychże, i tu każdy mógł się dowodnie przekonać, że uległ złudzeniu.

Zjawisko podobne, choć w mniej pięknej formie oglądałem wraz z uczestnikami wycieczki rolniczo – botanicznej U. J. prowadzonej przez Prof. K, Roupperta, w tem samem miejscu „w dniu 14. czerwca 1924 roku.

Wobec wątpliwości, jakie podnoszono na temat, czy w naszym klimacie miraże, choćby nawet na „pustyni” Błędowskiej 1), rzeczywiście kiedykolwiek widywano, uważam za stosowne podać powyższy komunikat o pojawianiu się miraży w Polsce do wiadomości ogółu.

Przypuszczam, że zjawisko to nie jest zbyt rzadkie i w innych częściach Polski, a uchodziło dotąd uwadze tylko dlatego, że zbyt mało jest u nas osób, któreby je łatwiej od innych zauważyć mogły dzięki temu, że miały już poprzednio sposobność oglądać miraże w krajach stepowych i pustynnych, gdzie one nader często w formie ogromnie wyrazistej się pojawiają.

ZUSAMMENFASSUNG.
Der Verfasser hat im Mai und Juni dieses Jahres die so-genannte „Luftspiegelung nach unten” 2) in der Błędowska — „Wuste” nordlich von Olkusz beobachtet.
Kraków, w lipcu 1924.

1)  A. Sujkowski.   Geografja  ziem  dawnej   Polski.  II.   wyd. — 1921. Str. 33.
2) Vergl. Handwtb. d. Naturwiss. — Jena 1912. — Bd. I. — S. 651.

Przeczytaj więcej w Cyfrowej Encyklopedii Dąbrowy Górniczej: Wypoczynek i zieleń - Pustynia Błędowska

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

Losowy memoriał

Więcej

W naszej bazieznajduje się

6593elem.

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij