Śmierć X. arcybiskupa Cieplaka

Opis:

Dodatek do „Przewodnika Katolickiego” nr 9 z 28.02.1926
Śmierć X. arcybiskupa Cieplaka

I znowu ciężki cios dla Polski i Kościoła! Na obcej ziemi o setki mil od ojczyzny zmarł niespodzianie ś. p. X. arcybiskup Cieplak.

W listopadzie roku zeszłego pojechał do Ameryki, aby pogodzić zwaśnionych rodaków i wysłuchać ich życzeń w dziedzinie opieki duchownej. Trzy miesiące trwała jego podróż. Wszędzie Dostojnika Kościoła witano z największą czcią i miłością. Kiedy już się szykował do powrotu, spełniwszy swą misję, nagle zapadł na płuca i zmarł w szpitalu miejskim w Jersey City. Pociechą mu było, że ostatnim uściskiem dłoni pożegnać mógł rodaków, którzy otaczali łoże jego boleści.

Ś. p. X. arcybiskup Jan Cieplak urodził się 17-go sierpnia 1857 r. w Dąbrowie Górniczej jako syn robotnika; pochodzenia swego nie wstydził się i chętnie mawiał, że z ludu pochodzi. W r. 1878 ukończył seminarium kieleckie, a w 1881 r. akademię duchowną w Petersburgu ze stopniem magistra św.  Teologji i tegoż roku otrzymał święcenia kapłańskie w Kielcach. Wkrótce potem powołany na stanowisko profesora akademji znowu wyjechał do Petersburga. Przez ćwierć wieku z katedry głosił naukę teologji moralnej i dogmatycznej i zaskarbił sobie jako profesor i kapłan pełne zaufanie słuchaczy. W r. 1908 mianowany zostaje przez Ojca św. biskupem tytularnym ewaryjskim i sufraganem mohylewskim przy boku arcybiskupa Wnukowskiego, a po jego śmiercią przy arcybiskupie Kluczyńskim. Słynną jest podróż X. biskupa Cieplaka na Syberję w r. 1910. Po raz pierwszy bodaj biskup katolicki nie jako zesłaniec, ale jako zwierzchnik zwiedza olbrzymi kraj, w którym rozsiane były osady polskie i parafje. Tysiące wiorst konno lub na saniach odwiedza kolonie polskie, aby ludziom przypomnieć o Kościele i wierze, aby im wspomnieć o ziemi ojczystej. Potem staje na czele olbrzymiej archidiecezji, bodaj najrozleglejszej w świecie, jako administrator aż do czasu rządów arcybiskupa – metropolity Roppa. Wreszcie po jego przymusowym wyjeździe jako wikarjusz jeneraluy jest zwierzchnikiem wszystkich katolików w Rosji.

Tytuł arcybiskupa otrzymuje w r. 1919. Podziwiać trzeba, że wśród morza krwi i łez, wśród salw karabinów i armat, wśród pożogi, o głodzie i chłodzie garść kapłanów katolickich zostaje w ponurej stolicy nadnewskiej, nie mogąc znikąd spodziewać się pomocy. Położenie kapłanów polskich było wówczas tem straszniejsze, że Polska toczyła krwawą wojnę z  sowjetami.

Bolszewicy z początku nie wtrącali się do spraw Kościoła katolickiego, ale już w r. 1920 arcybiskup Cieplak jest aresztowany podstępnie i przez dwa tygodnie siedzi w więzieniu, zwolniony dopiero dzięki wmieszaniu sie swych parafian. Po raz drugi aresztowano go w r. 1921, kiedy na dworcu kolejowym żegnał Polaków, wracających do kraju, ale i wówczas po 2 dniach więzienia zwolnił go bolszewicki sędzia śledczy. Na wielką skalę zaczęło się prześladowanie w r. 1923. Rząd sowiecki niepomny na pomoc papieską dla głodnych Rosjan, z furją uderzył w szczupłe już szeregi kapłanów katolickich, którzy nie chcieli się rozstać z ludem biednym i pełnili na miejscu wśród ustawicznych zaczepek i upokorzeń służbę duchowną.

O co chodziło sowjetom? O przechowywanie naczyń kościelnych, których bolszewicy domagali się dla siebie i o tajne związki z Polską. W marcu 1.923 r.  X. arcybiskup wezwany z 14 księżmi na rozprawę sądową (między innymi — X. prałatem Butkiewiczem) opuścił Petersburg na zawsze i wyjechał do Moskwy. Wkrótce po przybyciu wszystkich kapłanów aresztowano i stawiono jako więźniów przed sądem. Przykry widok przedstawiał ów sąd „czerwony”, złożony z ciemnych robotników i kierowany wstrętną ręką prokuratora Krylenki, zaciekłego wroga religji chrześcijańskiej i Polski. Odbił się on echem potężnem po świecie. Ofiarą podłego wyroku padł X. Butkiewicz za rzekomą zdradę sowjetów. X. arcybiskup skazany został na śmierć, a później na 10-letnie więzienie. Groźby Polski, wmieszanie się państw obcych narazie nie odniosły skutku, sowiety pastwiły się przez rok przeszło nad niewinnym starcem, aż wreszcie 9-go kwietnia 1924 r. kazano Dostojnemu Więźniowi wyjść z celi więziennej i wsiąść do samochodu w towarzystwie dwóch policjantów „czekistów”, potem umieszczono go w pociągu. X. Arcybiskup sądził, że go wiozą na miejsce kaźni. Tymczasem przybył nad granicę łotewską i tam go straż opuściła, doręczając przepustkę zagranicę. Wolność! rozkoszny to wyraz. Odczuwał to zwolniony, cóż kiedy stał wśród obcych, bez grosza, nie wiedząc nawet, gdzie się znajduje. Nie mógł się ruszyć wcale. Poznał go jednak zacny, kolejarz łotysz Brize i pożyczył pieniędzy na bilet do Rygi, stolicy łotewskiej. Tam był X. arcybiskup jak u siebie. Pamiętna jest triumfalna podróż X. arcybiskupa z Rygi do Warszawy, tłumy ludności dowiedziawszy, się o jego przyjeździe oczekiwały go na dworcach mimo nocy i chłodu. W Warszawie, młodzież wyprzęgła konie z powozu i sama zawiozła Dostojnego Gościa do kościoła kapucynów. Krótko bawił X. arcybiskup w kraju. Na wezwanie Ojca św. ruszył do Rzymu i tam zdał sprawę z położenia Kościoła w Rosji. Mówiono, że Męczennik. Sprawy Chrystusowej mianowany zostanie kardynałem, nadzieje te nie ziściły się. Skromnie na uboczu mieszkał X. arcybiskup w wiecznem mieście. Aż go do żywego poruszyły wieści o sporach między Polakami w Ameryce o złowrogiej agitacji kościoła narodowego. Serce kapłańskie i polskie odczuwało to tak żywo, że mimo zrujnowanego więzieniem zdrowia, mimo kończącego się siódmego krzyżyka X. arcybiskup wyrwał się z Rzymu i 10 listopada wstąpił na ląd Nowego Świata.

Jego trzymiesięczny pobyt w Ameryce był ustawiczną podróżą połączoną z szalonem zmęczeniem, którego On, zdawało się nie odczuwał, zahartowany, w pracy i znoju. Tam na ziemi Waszyngtona doszła go wieść o mianowaniu przez papieża pierwszym arcybiskupem wileńskim. Już się gotował do wyjazdu do Polski. Niestety, ingresu w Wilnie nie odbył, wolą Wszechmocnego dokonał ingresu – w niebie; zmarł dn. 17 lutego, wieczorem po krótkiej chorobie.

Wieść o zgonie Bohatera Wiary obiegła świat cały. Pisma katolickie wszelkich krajów podały długie wspomnienia o Zmarłym.

Do Gniezna dotarła smutna wiadomość właśnie podczas uroczystości żałobnych i pogrzebu ś. p. X. Prymasa. W otoczeniu Prezydenta Rzeczypospolitej zaraz rozważano sprawę sprowadzenia zwłok arcybiskupa Cieplaka do Polski. Według najświeższych doniesień śmiertelne szczątki Męczennika sprawy Chrystusowej rząd na koszt  państwa  każe przewieźć do kraju.

Przeczytaj więcej w Cyfrowej Encyklopedii Dąbrowy Górniczej: Religia - Księża i siostry zakonne - Arcybiskup Jan Cieplak Bibliografia - Czasopisma i gazety - Przewodnik Katolicki

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

Losowy memoriał

Więcej

W naszej bazieznajduje się

6593elem.

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij