Promienna karta z życia ś. p. X. arcybiskupa Cieplaka.

Opis:

Przewodnik Katolicki nr 10 z 7.03.1926

Promienna karta z życia ś. p. X. arcybiskupa Cieplaka.
Proces moskiewski.

Prześladowanie bezprzykładne.
Prześladowanie chrześcijaństwa w Rosji sowieckiej jest bezprzykładne. Porównywają je z prześladowaniem pierwszych chrześcijan w Rzymie. Lecz komisarze bolszewiccy, gorsi od cezarów, walczą z każda religią i używają broni bez wyboru: oszczerstwa i zabójstwa, podstępu i propagandy bezbożnej wśród dziatwy, namowy do zdrady wiary i trucizny dla zdrajców.

Porównywano to prześladowanie z morzem krwi, wylanem podczas wielkiej rewolucji francuskiej w roku 1793 i 4. Lecz w Rosji rozlał się krwi ocean, a prześladowanie trwa ośm lat zgórą.

Kto uległ w walce?

Ta walka z chrześcijaństwem wydała, ze smutkiem to stwierdzamy, pewne owoce: znieprawiła dorastające pokolenie: poraziła cerkiew prawosławną. Anglik Mac Cullajgh, który był w Rosji naocznym świadkiem okropności bolszewickich, twierdzi, że najważniejszem zdarzeniem tam jest nie upadek caratu, lecz upadek cerkwi. Jak do tego doszło, nie tu miejsce opisywać. Dość gdy powiemy, że biskupów przeciwstawiano biskupom, duchownych wyklętych — tym, którzy ich wyklęli, wiernych — władzy duchownej. I tak cerkiew rozdwojona, zmieszana, spotwarzona przez własnych wyznawców, musiała się poddać bezbożnikom. Nie przeczymy, że wielu wyższych duchownych i popów oddało życie za wiarę, ale śmierć ich nie utorowała drogi zwycięskiej prawdzie. Była to śmierć, wieszcząca hańbę niewoli.

Ten upadek cerkwi jest pouczający pod wielu względami i odbija bardzo jaskrawo od nieugiętego oporu, który bolszewizmowi stawił Kościół katolicki.

Piękne świadectwo.

Najpiękniejszem świadectwem, jakie katolicyzm wydał sobie pod okrutnemi rządami sowietów, jest wiekopomny proces X. arcybiskupa Cieplaka, 14 księży i jednego młodzieńca świeckiego, akurat trzy lata temu odbyty. Wspomniany Anglik czy Szkot Mac Cullagh, naoczny świadek procesu, w książce, przetłumaczonej na język polski*), obszernie, bardzo dokładnie i wiernie zapisał przebieg procesu. Z jego więc ścisłego sprawozdania korzystać  tu  będziemy  co chwila.

Prześladowanie się zaczyna.

Rząd bolszewicki nie odrazu zwrócił się przeciwko katolicyzmowi w Rosji. Katolicy żywili nawet nadzieję, że będą mogli swobodnie wyznawać religię i szerzyć Prawdę pośród prawosławnych. W dzień Bożego Ciała 1918 r. komisarze pozwolili na procesję po ulicach Petersburga. Ale już uwięzienie metropolity Roppa, uwolnionego potem na wymianę z bolszewikiem Radkiem, było jakby rakietą oświetlającą ponure jutro. A cóż powiedzieć o zabójstwach księży na kresach, o bezczeszczeniu kościołów? Rząd sowiecki jednak twierdził, że katolików nie prześladuje, i Czyczeryn, dyplomata moskiewski, czelnie oświadczył arcybiskupowi w Genui, że religja katolicka cieszy się taką wolnością, jakiej używa we Włoszech. Było to w lecie 1922 r. Nad arcybiskupem Cieplakiem i gronem kapłanów w Petersburgu wisiała już wtedy groźba uwięzienia.

Źródła zatargu.

O cóż chodziło władzom sowieckim? Za doprowadzenie nikczemnemi rządami ludności do głodu komisarze czerwoni kazali płacić cerkwi i Kościołowi. Obrabowano cerkwie doszczętnie i wyrzucono miliony osiągnięte z klejnotów na agitację zagraniczną. Napróżno Ojciec św. ofiarowywał się wykupić kosztowności z tem, że je później zwróci cerkwi i Kościołowi. Bolszewicy propozycje papieża pokryli milczeniem. Kościoły były biedne i kapłani nie wydali naczyń kościelnych, a co zabrano — to dziką przemocą.   Oto było jedno źródło zatargu z bolszewikami.

Nietrudno było o inne. Prawa rosyjskie, ukute na początku rewolucji, głosiły rozdział Kościoła od państwa i za przykładem francuskim znosiły własność kościelną nieruchomą. Świątynie miały być wydzierżawione przez sowjety parafianom, ale z warunkiem, że służyłyby niekoniecznie tylko na miejsce nabożeństw. Owszem i na rozrywki wszelkiego rodzaju! Co było robić? X. metropolita Ropp, ufając, że władza sowiecka wkrótce przeminie, a parafianie pobożni uszanują kościoły, pozwolił zawierać umowy z sowietami. Po paru latach, kiedy władza sowiecka utrwaliła się, takie kontrakty dzierżawne mogły stać się narzędziem zohydzania religji. Nic też dziwnego, że x. arcybiskup Cieplak zabronił parafianom układać się z sowietami i kazał czekać na pozwolenie papieża. I oto drugi kamień obrazy dla bolszewików. Oni tak chętnie opustoszałe domy Boże na kresach zamieniali na kina i teatry, a tu stanęli murem kapłani i lud wierny. Należało z tem skończyć. Wdarli się więc żołdacy i urzędnicy sowieccy do kościołów i zamknęli je zupełnie. Nie odbyło się to jednego dnia. Przeciwnie, walka o kościoły trwała długo. Parafianie zwodzili władzę, a ta czekała tygodniami, by przyszli na zebranie i podpisali kontrakt o dzierżawę kościoła, lecz parafjan albo nie było, albo wywoływali na sali taki wrzask i zamieszanie, że niepodobna było z nimi przyjść do ładu. Były i sceny wesołe. Oto wchodzi bolszewik do kościoła, aby aresztować księdza.   Kapłan właśnie odprawia mszę i bolszewik czeka, aż skończy. I już księdza ma schwytać, gdy niedoszły więzień znika za ołtarzem bez śladu!  Innym razem ksiądz prosi, aby mu pozwolono odprawić mszę św. po raz ostatni przed zamknięciem kościoła. Zgoda! Bolszewik przychodzi o 10 rano. Cóż kiedy nabożeństwo trwa bez przerwy do pół do siódmej wieczorem i samozwańczy „klucznik” odchodzi z niczem. Na Boże Narodzenie 1922 r. bodaj że wszystkie kościoły petersburskie były zamknięte. Ofiara Mszy św. odprawiała się prywatnie po mieszkaniach księży z udziałem dziesiątków, a nieraz i setki wiernych.

Ale nabożeństwa i zebrania prywatne drażniły komisarzy sowieckich. Wydali więc przepis, że nie wolno dzieci uczyć prawd wiary. „Nauczanie religii dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym w kościołach i innych budynkach duchownych lub w domach osób prywatnych jest wzbronione”. Panowie komisarze łaskawie zezwalali na udzielanie religji młodzieży dopiero od 18-go roku życia!

I oto czwarty punkt oskarżenia, zwłaszcza gdy x. arcybiskup Cieplak w piśmie do duchowieństwa polecał im zająć się nauczaniem religji.

Oskarżenie i wyjazd x. arcybiskupa do Moskwy.

Dnia 10 listopada 1922 r. arcybiskupowi doręczają akt oskarżenia, że namawiał katolików do obalenia sowjetów i usiłował wyzyskać wiarę ludu do wywołania przeciwrewolucyjnych rozruchów. Głupstwo skończone! Spostrzegli to sami bolszewicy i dwukrotnie proces odraczali. Jednocześnie parafianie wszczęli starania o umorzenie procesu. Jednakże bolszewicy, wzburzeni oporem stawianym przy zamykaniu kościołów, oskarżyli wszystkich proboszczów petersburskich o bunt przeciw władzy. W nocy z 2 na 3 marca 1923 r. wszyscy oskarżeni otrzymali rozkaz wyjazdu na sad do Moskwy. Dnia 4 marca arcybiskup i 14 księży wyjechali do Moskwy. Pociąg miał odejść o 7 wieczorem. Na długo przedtem cały plac przed stacją zapełnił tłum ludu roboczego, mężczyźni i kobiety, i płakał, gdy arcybiskup zajechał przed dworzec. Gdy pociąg ruszył, tłum ukląkł na peronie, a arcybiskup błogosławił go wzruszony. Było to ostatnie pożegnanie.   Żaden ksiądz nie wrócił już do miasta.

(Dokończenie nastąpi).

*) Kapitan Fr. Mac Cullagh „Prześladowanie chrześcijaństwa przez bolszewizm”. Tłumaczyła z angielskiego K. Iłłakowiczówna. Kraków, 1924. Wyd. xx. jezuitów.Str. 470+5.  Cena 5 zł.

Przeczytaj więcej w Cyfrowej Encyklopedii Dąbrowy Górniczej: Religia - Księża i siostry zakonne - Arcybiskup Jan Cieplak Bibliografia - Czasopisma i gazety - Przewodnik Katolicki

Wyszukiwaniew naszej bazie

Nawiguj klikając na trójkąty poniżej

♦ - wpis encyklopedyczny

Losowy memoriał

Więcej

Nasza baza 

7157 - skany

160 - wpisy encyklopedyczne

394 - dawne artykuły prasowe

Współpraca

Muzeum

Forum

Dawna Dąbrowa

menu
zamknij